Zanim się obudzę


Umysł - niespętany ograniczeniami świadomości, a więc często lękiem i schematycznym myśleniem - pokazuje nam zawsze prawdę o tym, co się z nami dzieje, kiedy śnimy. Dlatego uwielbiam śnić.

Sny ujawniają, gdzie jestem, czy idę właściwą ścieżką, czy nie błądzę... To jest przyjemne, ale i bardzo 'tanie' - nie muszę biegać do psychoanalityka, żeby dowiedzieć się tego, co sama wiem najlepiej. Poprzez metaforyczne obrazy, podróżowanie do baśniowych krain, doświadczanie niemożliwych sytuacji widzę to, czego nie nazwałam słowami. Sny-symbole, dość często się powtarzające, są sposobem mojego ciała na komunikowanie się ze mną w sposób zrozumiały i wypróbowany od lat. Jeżdżenie windą, ponowne podchodzenie do matury, podróż...

Lecz jest jeden rodzaj snów, które budzą zawsze mój niepokój: sny prorocze. Czasem spełniają się tak dokładnie, że aż trudno w to uwierzyć. Kilka razy ostrzegły mnie przed czymś złym, czego po prostu uniknęłam, dzięki nim. Ale zazwyczaj mówią o przyszłych wydarzeniach, jakby jakaś niewidzialna Siła przygotowywała mnie na to, co nieuniknione, by szok był mniejszy, bym wiedziała, że były te wydarzenia zaplanowane od góry i jedyne, co mogę zrobić, to przyjąć je ze spokojem.

#sen #sny #marzenia #proroctwo #RóżaLewanowicz #podróże

58 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie