Model, który działa


Podczas Świąt i Nowego Roku nic nie robiłam... poza spaniem, oglądaniem milionowy raz filmów Marvela, szydełkowaniem sweterków i szukaniem w sieci nowych włóczek. Dwa tygodnie resetu umysłu i ciała po roku, w którym wykonałam plan nie tylko roczny, ale 'zahaczający' o 2019 rok z nieoczekiwaną 'górką' w postaci powrotu do nauki niemieckiego. Tak, na wszystko mam punkty, tabelki w Excelu, priorytety i kolejkowanie... Przy tak wielkiej ilości pomysłów na minutę musiałam znaleźć sposób, by ogarnąć swój prywatny chaos, przynajmniej po części.

Ale oczywiście i tak jestem niezadowolona. Gdzieś wewnątrz mnie nadal tkwi ziarenko goryczy, zasiane kiedyś przez matkę, nauczycieli i inne 'ważne' osoby, dla których zawsze robiłam za mało, za słabo, za wolno, za-za-za... Krzyż na drogę. Żadne ziarno nie powstrzymało mnie i tego, co robię.

I tak - mam kolejny plan, który dziś kończy się w okolicach jesieni 2020, i nawet problemy ze zdrowiem (moje własne memento mori) pewnie też nie zmienią tego kursu.

Największym zaskoczeniem było odkrycie modelu wydawniczego oferowanego przez Amazon, z którego skwapliwie skorzystałam i przez kilka miesięcy mozolnie się uczyłam. Model działa - zarówno jako self-publishing, jak i propozycja dla bardziej tradycyjnych wydawców. Wszystko jest przejrzyste i uczciwe, a zarobione pieniądze (na razie symboliczne) naprawdę trafiają na konto. Nie mogę naturalnie powiedzieć, że to przygoda dla wszystkich... Parafrazując niektóre memy: ścieżka samodzielnego pisarza jest ścieżką samotną i trudną. Jednak, jak już pisałam kiedyś, jest to przyszłość, choć nie wiem, czy nieuchronna. Przyszłość, w której nie narzekam na istniejącą sytuację na rynku, lecz biorę się do ciężkiej pracy, ponieważ pisanie i Czytelnicy są ważniejsi niż wszystko inne. Po prostu.

(I pomyśleć, że to wszystko dlatego, że byłam kiedyś nieszczęśliwie zakochana)


51 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie